„Historia zwykła, prawie że banalna z EURO w tle” – relacja z meczu Polska- Niemcy, Euro 2016

Dzisiejszy wpis poświęcamy zwykłej- niezwykłej historii. Nie będziemy pisać długich wstępów. Poznajcie tę historię sami, opowiada ona o szczęściu, wielkich emocjach, piłce nożnej, podróżowaniu i przede wszystkim o tym, że warto próbować :)!

Poniżej relacja naszego klienta… (tekst w oryginalnej pisowni).

„Historia zwykła, prawie że banalna z EURO w tle.

Zaczęło się od tego, że będąc w serwisie na przeglądzie w Pol-Motors na Kamiennej we Wrocławiu, gdzie regularnie dokonuję przeglądu swojego Hjundka Ixińskiego – lat 35, w trakcie oczekiwania na odbiór serwisowanego (jeszcze na gwarancji – 5 latek – a co!!!) auta postanowiłem zaglądnąć do salonu celem rzucenia okiem na Tucsona.
Od miłej pani Ani dowiedziałem się, że jest możliwość odbycia jazdy testowej tym autem, a przy okazji … wzięcia udziału w konkursie Hyundaia, w którym nagrodami są bilety na EURO 2016. Mam czas, chętnie się „karnę“ nowym SUVem Hultaja (może kiedyś zamienię swojego IX35 na to cacko), a może przy okazji zobaczę jakiś mecz biało-czerwonych pomyślałem. Tak też zrobiłem. Auto odebrałem po przeglądzie i… zapomniałem o konkursie (przecież wygrywają w takich sytuacjach inni – nie ja).
Jakie było moje zaskoczenie, gdy odebrałem telefon od organizatorów konkursu z informacją, że dwa bilety na mecz Polska-Niemcy w podparyskim Saint-Denis są do mojej dyspozycji. Szybka decyzja – jedziemy z synem naszym Hyundaiem IX 35 – przy okazji zwiedzimy co nieco. I tak też się stało.
Zadzwoniłem przy okazji do salonu Pol-Motors, do pani Ani, u której odbyłem jazdę testową i pochwaliłem się wygraną, gdzie dowiedziawszy się o fDSC00821akcie wyjazdu na mecz, serwisowanym w Pol-Motors samochodem, salon postanowił wesprzeć nas gadżetami firmowymi oraz…. pełnym bakiem paliwa!!!!!! I to w obie strony A do stadionu we Francji raptem z Wrocławia…. 1350 km – damy radę!!!
A więc fruuuu…… rano po wręczeniu gadżetów w salonie i pamiątkowym zdjęciu jedziemy przez Zgorzelec i niemieckie autobahny oraz Belgię do Francji. Pogoda po drodze mało ciekawa, leje na przemian z przebłyskami słońca, 10 stopni zimniej niż w Polsce, ale co tam… w końcu cel szczytny, biało-czerwoni czekają na doping, Hjundek sunie aż miło i nawet nie ma aż tak wielkiego apetytu na paliwo.
Droga do Saint-Denis mija całkiem spokojnie (za wyjątkiem pogody). Parkujemy autko przez zupełny przypadek na terenie… jednostki policyjnej CRS (kilkanaście lat temu byłem w podobnej na szkoleniu, a że przy okazji miałem przy sobie i odznakę honorową CRS oraz zdjęcia z tej wizyty w telefonie, „chłopaki“ nie mieli nic przeciwko, aby Hjundek odpoczął na parkingu strzeżonym przez uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy jednostki specjalnej. Niestety okolice stadionu są położone w niezbyt spokojnej okolicy zamieszkałej w większości przez imigrantów. 13499522_1111385965574153_1146374820_o
No to idziemy na stadion… hmmm… Ogromy obiekt, ale położony praktycznie… w środku osiedla, w bezpośredniej bliskości bloków mieszkalnych, więc nie ma nawet jak zdjęcia zrobić w pełnej krasie. Ale co tam. Grunt to atmosfera, którą robią fani futbolu z Polski i Niemiec. Największe zdziwienie, że praktycznie brak jest zainteresowania EURO 2016 ze strony… samých Francuzów.
Sam mecz – gramy u siebie. Jednak mamy fantastycznych kibiców i stanowimy zdecydowaną większość na 80-tysięczniku. Przy hymnie i śpiewach idą „ciary“. Wynik meczu (który przed jego rozpoczęciem każdy brałby w ciemno) stanowi mały niedosyt. Ach ten Milik i jego niewykorzystane „stówy“. Tak super było by dokopać naszemu odwiecznemu przeciwnikowi.
Następny dzień zarezerwowany na zwiedzanie Paryża. Dajemy jeszcze odpocząć „Hultajowi“ na policyjnym parkingu i ruszamy metrem na zwiedzanie (jak ktoś raz był w Paryżu i widział jak tam się jeździ np. po „Szampach“ albo rondzie przy Łuku Triumfalnym to wie o co chodzi). Wysiadamy na „Inwalidach“ i zaczynamy od Muzeum Wojskowości. Następnie spacerkiem pod Wieżę Eiffla i wjazd na sam szczyt. Widoki jak zwykle niezapomniane (szkoda, że Iksiński nie mógł zobaczyć ). Spacer od wieży do Łuku Triumfalnego, następnie „z buta“ po Avenue des Ch13509450_1111449758901107_1484276285_oamps-Élysées do Placu Concorda (syn pierwszy raz w Paryżu i jak zobaczył ruch samochodowy na rondach przy łuku i konkordzie to był w “letkim” szoku, jak tak można w ogóle jeździć). Przepięknymi ogrodami do Luwru. Powrót do stacji metra nadbrzeżem Sekwany i kilkanaście kilometrów w nogach zrobione. Szczerze jednak trzeba przyznać, że Paryż nie żyje mistrzostwami, a atmosfera z EURO 2012 w Polsce była niedościgniona (brak jakichkolwiek flag francuskich na samochodach, szalików, śpiewów w języku Balzaca etc.). Za to polscy, niemieccy, hiszpańscy i irlandzcy kibice zastępowali godnie autochtonów
Powrót Hjundkiem do Polski w kolejnym dniu poprzez małe francuskie miasteczka oraz niemiecką Kolonię. Trzeba wykorzystać wyjazd także na zwiedzanie po drodze. Odwiedzamy zaplanowane wcześniej klimatyczne miasteczka Compiegne, Saint Quentin i przeurocze Cambrai. Przez zupełny przypadek po drodze odwiedzamy leżący w szczerym polu cmentarz żołnierzy amerykańskich z czasów I Wojny Światowej poległych nad Sommą. Niezapomniane i fantastyczne wrażenie. Cmentarz utrzymany wspaniale, zieleń i białe kamienne krzyże jakby wczoraj oddane do użytku. Kto nie był – szczerze polecam.13493525_1111523465560403_288494555_o
Po drodze znowu leje, ale uparliśmy się na Katedrę w Kolonii. Wrażenie zabytku fantastyczne, niestety to co się dzieje „w okolicy“ mało budujące. Nas nikt nie molestował… ale sobota wieczór, więc różnie mogło by być, chociaż policji w bocznych uliczkach kilkadziesiąt radiowozów. W obawie o zdrowie Ixika 35, który stał zaparkowany w pobliżu, szybko zwiedziliśmy Katedrę i fru z powrotem na autostradę i do Polski. W końcu wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, pomimo rewelacyjnej wycieczki pełnej wrażeń czego dowodem są zrobione zdjęcia.

Samochód jak zwykle sprawował się bez zarzutu. Apetyt na paliwo nie za duży – ok. 7,5 litra przy silniku benzynowym 1,6 GDI – 135 KM przy prędkościach 120-140 km/h na autostradach. Jako „kemping” przy złożonych tylnych fotelach i pustym bagażniku sprawił się także bez zarzutu. Dwie osoby spokojnie mogą w aucie przenocować w całkiem komfortowych warunkach.13493167_1111517198894363_1220111374_o

Noclegi w tej formie polecam jednak w Niemczech gdzie jest świetnie rozwinięta sieć przy autostradowych parkingów z sanitariatami lub w Belgii gdzie na stacjach benzynowych jest „full wypas”. We Francji raczej pod tym względem zdecydowanie gorzej. Paliwo tankujemy zdecydowanie w Belgii gdzie jest najtańsze, a np. LPG kosztuje dwa razy mniej niż we Francji i cena jest porównywalna z Polską (0,40 EURO!).
Kolejna zaplanowana wyprawa to Praga, Czeska Szwajcaria, Drezno i Spreewald. Szykuj formę Hjundek – jedziesz z nami. Zrobimy następną fotorelację dla Pol-Motors.”

Pełna fotorelacja na naszym pinterście: https://pl.pinterest.com/polmotors/euro-2016-z-hyundaiem/

Panu Mariuszowi, serdecznie dziękujemy za podzielenie się z nami swoimi wrażeniami. Takie historie i emocje Nas zawsze cieszą!

Panie Mariuszu! Czekamy na więcej takich historii z „Hultajem” w tle.

Zespół Pol-Motors

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Facebook
  • LinkedIn